Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 131 gości 

Reklamy

Reklama

Kampol

Czech lotujący w Polsce - Pavel Boruta z Mikulovic Drukuj

Pavel Boruta jest jednym z wielu czeskich hodowców, lotujących w Polsce. Co prawda na początku miał niewielkie problemy z zapisaniem się do naszego związku, ale dziś jest zadowolony, że może  konkurować z polskimi hodowcami. Pavel Boruta lotuje w oddziale Głuchołazy, gdzie, jak sam mówi, panuje bardzo miła atmosfera. Jest on mistrzem oddziału Nysa i I przodownikiem w Mistrzostwach Okręgu Opole 2011 w lotach średniodystansowych oraz mistrzem oddziału i III przodownikiem okręgu Opole w kat. „A”.

Początek hodowli

Moja przygoda z gołębiami zaczęła się w wieku 7 lat. Jednak, tak jak w większości z nas, wówczas posiadałem jedynie przypadkowo nabyte gołębie ozdobne i „poluchy”. Gołębie te nabywałem z sąsiednich gospodarstw. Prawdziwymi gołębiami pocztowymi zacząłem zajmować się dopiero w wieku 15 lat. Wtedy to zacząłem – oczywiście w miarę moich możliwości – odwiedzać hodowców z Jesenika i okolic, nabywając od nich w miarę dobre gołębie pocztowe. Po wyjściu z wojska, w wieku 21 lat, w 1973 roku, zapisałem się do Czeskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Później odwiedzałem już hodowców w całym kraju i starałem się od nich nabywać tylko te „najlepsze”. Byli to m. in bracia Mach i doktor Arnostd.

Czasy o których mówię, nie były rewelacyjne, mogę wręcz powiedzieć, że moje wyniki lotowe były beznadziejne. Powodem tego było usytuowanie mojego gołębnika. Teren na którym mieszkam jest górzysty. Góry mają bardzo duży wpływ na wyniki lotowe. Kiedy lotowałem w Czechach, nie miałem szans na zwycięstwo, ponieważ gołębnik moich konkurentów znajdował się przed górami, a mój za nimi. Góry te mają wysokość 1.500 m. n. p. m. Dlatego też gołębie musiały je jakoś oblecieć, nadrabiając tym samym spore odległości.

 

Jedyną możliwością było nauczenie gołębi (poprzez częste treningi) lecieć przez kotlinę o  wysokości 600 m. n. p. m.,, która była swego rodzaju korytarzem między górami. Jednak jeśli gołąb już nauczył się lecieć przez kotlinę, to kolejną przeszkodą stawała się pogoda (mgła lub wiatr).  Co prawda przy odpowiednich warunkach atmosferycznych zawsze miałem dobre wyniki, jednak u nas zazwyczaj takowych niema – loty pod wiatr, w deszczu. Takim lotem przy dobrej pogodzie był lot przez Morawę. Wtedy miałem 2. i 3. gołębia spośród 25.000 włożonych. Po wielu latach i próbach osiągnięcia zadowalającego mnie wyniku, dałem sobie spokój i postanowiłem po prostu przenieść moje gołębniki nieopodal granicy z Polską i lotować w oddziale Głuchołazy. Tak też się stało, wybudowałem nowy dom i gołębniki oraz przeniosłem się do oddziału Głuchołazy.

Z czasem zacząłem nabywać gołębie od zagranicznych hodowców – głównie z Belgii, Holandii i Niemiec. Tymi, u których zakup uważam za najbardziej udany są: kolega Cieślik z okolic Hamburga oraz Houten (holenderski hodowca mieszkający przez pewien czas w Czechach).

Przez ostatnie 8 lat bardzo wiele w prowadzeniu hodowli zawdzięczam zaprzyjaźnionemu hodowcy Danko. Kolega Danko udziela mi wiele wskazówek dotyczących leczenia, karmienia i treningów gołębi. Jednym słowem przekazał mi całą swoją wiedzę jaką zdobył od zagranicznych hodowców. Wspólnie z nim często razem jeździmy na wystawy gołębi pocztowych do Niemiec, czy Polski. Pamiętam, jak Danko powiedział mi kiedyś jedno bardzo ważne zdanie: „sezon zaczyna się po sezonie”. To znaczy, że na kolejny sezon lotowy trzeba pracować już po zakończeniu sezonu lotowego.

 

Przygotowania do sezonu lotowego

[...]

Treningi gołębi starych.

Od września do marca gołębie są zamknięte, głównie ze względu na dużą ilość drapieżników. Obloty wokół gołębnika rozpoczynam w zależności od pogody, ale nie później niż na początku kwietnia. W połowie kwietnia zaczynam wywozić je na odległości od 15 do 80 km. Przed sezonem lotowym wywożę je około 7 razy.

 

Sezon lotowy

Gołębie wysyłam na pierwszy lot, kiedy jeszcze siedzą na sztucznych jajkach (przez 5 – 10 dni). W niedzielę po pierwszym locie rozłączam samice od samic i tym samym rozpoczynam totalne wdowieństwo. Jednak w moim gołębniku metoda ta przedstawia się trochę inaczej, niż powszechnie jest znana. Gołębie roczne lotowane są przez cały sezon metodą gniazdową, siedząc na sztucznych jajkach. Kiedy gołębie roczne mają swoje jajka, zabierane są one im w 10 dniu, wówczas podkładane są sztuczne. Gołębie siedzą na nich aż do momentu, kiedy same z nich zejdą – około 25 dzień. Kiedy sztuczne jajka zostaną już zabrane wówczas znowu je paruję.

[...]

Cały artykuł dostępny jedynie w majowym -5/2012- numerze magazynu "Złoty Gołąb".

Autor: Nicole Nowak

 

Kopiowanie treści czy fotografii bez zgody autorów zabronione.
Za publikowane treści odpowiada J&T Nowak - wydawca miesięcznika "Złotygołąb"