Międzynarodowy Magazyn Hodowców Gołębi Pocztowych

Publikacja na stronie: środa, 6 listopada 2019r.    Czytano: 376 razy

Dominik Dorynek przekonuje - dobrze mieć mentora

Dominik Dorynek mieszka w Filipowicach – wsi położonej w malowniczej Dolinie Filipówki. To wyjątkowe miejsce pod względem walorów krajobrazowych, bo stąd w pogodne dni roztacza się niezapomniany dla oka widok na Tatry i Beskidy. To wyjątkowe miejsce posiada też szczególne walory geologiczne - jedyne w Polsce i nieliczne w Europie pokłady tufów zwanych filipowickimi, słynnych czerwonych skał pochodzenia powulkanicznego, z których zbudowany jest miejscowy kościół. Przez wieś płynie strumyk o nazwie Filipówka. Ciekawostką jest, że dawniej rzeka zwana była „Cudowną”, podobno po wypiciu wody okolicznym mieszkańcom ustępowały różne dolegliwości... Dominik to wielki pasjonat gołębi. Jego mentorem był i jest Wiesław Tokarczyk. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionego mistrza młody chłopak szybko pnie się w górę po drabinie sukcesów o czym świadczą wyniki przedstawione na końcu artykułu.

Jak trafi łem pod „skrzydła” fachowców

Gdy miałem 10 lat, kolega z klasy, który miał własne gołębie ozdobne, podarował mi dwa pawiki. W moim domu nikt nigdy nie trzymał gołębi. Umieściłem ptaki na poddaszu w małych klatkach. Po jakimś czasie wypuściłem je, ale nie poleciały ani do kolegi, ani nie wróciły do mnie, tylko wylądowały u sąsiada, który wtedy rozpoczynał przygodę z lotowaniem. To właśnie sąsiad sprawił, że zainteresowałem się gołębiami pocztowymi.  Później dowiedziałem się o hodowli pana Wiesława Tokarczyka, który mieszka niedaleko mnie. Do niego chodziłem po akcesoria dla gołębi.  Mniej więcej w tym czasie na potrzeby swojej hodowli zagospodarowałem pomieszczenie w garażu i chociaż miałem tylko tzw. „przypadkowe’’ gołębie, pan Wiesław wprowadził mnie w tematykę sportu gołębiarskiego i w tej dziedzinie stał się dla mnie autorytetem i mentorem.

W 2013 roku zaczęło się lotowanie

Pan Wiesław Tokarczyk zapytał mnie, czy chciałbym wstąpić do PZHGP i zacząć swoją przygodę z prawdziwym lotowaniem. Oczywiście, że się zgodziłem. Byłem bardzo podekscytowany. Niestety, w lotach gołębi dorosłych moje ,,przypadkowe” nie zdały egzaminu. Nie mówiąc już o jakimkolwiek wyniku. Wtedy pan Wiesław zorganizował dla mnie zbiórkę młodych gołębi od hodowców ze Związku.

[...]

Obraz:

Kuracje i treningi – dla zdrowia i urody

Po okresie pierzenia przeprowadzam kurację naturalną. Trwa ona 14 dni i polega na podawaniu  herbaty z korą wierzby. Ponadto w tym okresie odrobaczam gołębie. W czasie spoczynku wszystkie gołębie przebywają w wolierach od 7.00 rano do samego wieczora. Dzięki temu ich upierzenie staje się jeszcze bardziej jedwabiste. No i w ten sposób hartują się i wzrasta ich odporność. Jest to również duże udogodnienie dla hodowcy, ponieważ w gołębniku utrzymana jest czystość. W czasie wysiadywania jajek, przeprowadzam siedmiodniową kurację na trychomonadozę. Stosuję wtedy 20% Ronidazol. Żeby nie stosować żadnych kuracji w ciemno, po odchowaniu młodych robię szczegółowe badania. Treningi rozpoczynam na początku kwietnia, jednak  wszystko zależy od pogody. Na treningi jeżdżę razem z panem Wiesławem. Staramy się zaliczyć 10 treningów przed sezonem, na odległościach od 10 do 80 km. Obloty samczyków robię dwa razy dziennie, trwają one około godziny. Samiczki latają tylko raz, zazwyczaj wieczorem. Przy lotach krótkodystansowych  samcom  robię obloty dwa razy dziennie, a samicom raz dziennie, wieczorem. Przynajmniej raz w tygodniu, w miarę możliwości, udajemy się na trening na odległość ok. 30 km.

Miesiąc przed pierwszym lotem zaczynam podawać Żelazo-Komplex, tak aby odpowiednio wcześniej wytworzyły się krwinki czerwone.

Obraz:

Młode

Staram się odchować od 30 do 40 młodych. Tyle mi wystarcza, aby osiągać czołowy wynik.

Przed sezonem szczepię gołębie na ospę oraz przeciwko paramyksowirozie szczepionką Columba.

Aby uniknąć choroby gołębi młodych, oswajam młode ptaki z koszami transportowymi. Kilka razy przed pierwszym treningiem przetrzymuję je w klatce po kilka minut, a następnie wypuszczam z podwórka. Przed sezonem staram się wywieźć młode ptaki na około 10 treningów, a w czasie lotów dwa razy w tygodniu na odległość od 30 do 50 km, oczywiście jeżeli pozwalają na to warunki atmosferyczne. Nie ma sensu na siłę robić treningu, gdyż może to przynieść odwrotny efekt niż oczekujemy. Od trzech lat nie mam typowego problemu z chorobą gołębi młodych. W tym roku po pierwszym treningu zobaczyłem lekkie objawy tej choroby, takie jak wymioty i brak apetytu. Zdecydowałem, że nie podam antybiotyku. 

[...]

Początkujący i praktykujący hodowca

Każdy hodowca powinien wykazywać się  ogromną pokorą i dużą dawką samozaparcia, bo bez tego nawet największy zapał może okazać się „słomiany”. Nikt nie powinien zrażać się porażkami. Nie wiem, czy w historii sportu gołębiarskiego zdarzył się taki hodowca, który tuż po założeniu hodowli w pierwszym sezonie został mistrzem. Oczywiście, nie mówimy o przypadkowym zwycięzcy jednego lotu. Hodowca powinien cały czas się rozwijać, pogłębiać wiedzę, aby wraz z gołębiami dążyć do osiągania coraz lepszych wyników.

[...]

Cały artykuł dostępny w  11/2019

Autor: Nicole Nowak

 


Powrót:

Przeczytaj także

O nas

Miesięcznik “Złoty Gołąb” to odpowiednie źródło wiedzy dla hodowców, którzy są ciekawi sztuki lotowania i hodowania gołębi przez mistrzów.

Skontaktuj się

Logotyp